piątek, 18 kwietnia 2014

Miszczowie parkowania i królowie pobocza - Taiwan parking level Hard

Niejednokrotnie dawałam upust swej frustracji na zwyczaje drogowe panujące na Tajwanie. Ale - nawet nie jeżdżące a stojące autka/skutery/jakiekolwiek pojazdy potrafią zmiażdżyć system, a przynajmniej z lekka zadziwić. I mówi to osoba mieszkająca w Krakowie, gdzie niejednokrotnie wieczorne postawienie pojazdu gdziekolwiek w promieniu 500m od domu stanowiło nie lada wyczyn i wiązało się w ekwilibrystyką na poziomie "chiński akrobata".

Jednakowoż, Tajwańczycy Polaków przebijają z łatwością, zarówno jeżeli chodzi o wysublimowane umiejętności wciśnięcia się na styk z luzem 2cm w jakąkolwiek niszę czy dziurę, jak i fantazję, tą naszą ułańską wprawiając w kompleksy i rumieniec zażenowania.
 Najpierw przykład takiego parkowania, że przecierałam oczka ze zdumienia. Wiem, już dlaczego wszystkie Tajwanki obsesyjnie dbają o linię i dążą do chudości graniczącej z przeźroczystością.
A teraz przykład typowego tajwańskiego postawienia samochodu. Bo kierowca musiał wyjść "na chwilkę" zrobić zakupy w sklepie przy pasach (w tym wypadku), albo ogólnie coś załatwić. Logiczne jest, że w upał i słońce nie chce się mu dymać 20m, więc parkowanie "tuż przy drzwiach", w strategicznej pozycji jest optymalnym wyjściem. A że akurat idealna miejscówka wypada akurat na przejściu dla pieszych, na zakręcie i na dosyć ruchliwym skrzyżowaniu? Eeee, drobiazg, kto by się takimi niuansami przejmował... Zwłaszcza, że zaraz obok ktoś inny też się postawił dokładnie tak samo udatnie... 


Tak, te autka były zaparkowane w odstępie może 5 metrów od siebie. Oczywiście - świateł awaryjnych, czy w ogóle czegokolwiek - brak. No bo po co? Stały tak dobre 20 minut, dopiero kiedy bezczelnie sfotografowałam oba i perfidnie się uśmiechając wyjęłam telefon - ktoś zareagował, jakiś jegomość i jegomościówa wypadli z ciastkarni i sklepu i z piskiem opon oraz impetem zniknęli z horyzontu.

Skutery to osobna śpiewka. Jest ich w Kaohsiungu multum, stanowią bowiem tańszą i szybszą alternatywę transportową dla tkwiących w korkach aut czy metra/autobusów jeżdżących na okrętkę i niekoniecznie tam, gdzie by się chciało dojechać. Skutery oczywiście należy zaparkować - a ilość miejsc postojowych jest niekoniecznie zbliżona do ilości pojazdów chętnych na ten metr kwadratowy do okupacji. Zatem często-gęsto stosuje się techniki upychania i przestawiania oraz ściskania sąsiadujących jednośladów - i w magiczny sposób na trzech "okienkach" zmieści się pięć albo i sześć pierdziawek, a czasem i więcej - w dwóch lub wręcz trzech rzędach. Oczywiście - bywa tak, że twój skuter postawiony pod drzewkiem w magiczny sposób z pomocą małych chińskich rączek teleportuje się 3m dalej, w kłąb stłoczonej blachy i plastiku, i wyszarpywanie go zajmie chwilę porządnej demolki i rozpychania wszelkiego 
Rzecz jasna i oczywista - w tak zatłoczonym mieście jak Kaohsiung istnieją strefy płatnego parkowania, egzekwowanie na przykład przez wykup naklejek pozwalających stawiać automobil w okolicy szkoły/szpitala/miejsca pracy. Osobom bez nalepki wlepia się "opłatę", czyli montuje do wycieraczki/bagażnika skutera/kierownicy skutera taśmę z nadrukiem ile za postój w tym adresie. Są to sprawy "groszowe" - od 5 kuajów w górę, i reguluje się je gdy zbierze się jakaś sensowna kwota.
Czasami, kiedy motorynek w jakimś miejscu robi się za dużo, lub szczególnie upierdliwie zakłócają płynność ruchu ulicznego, albo gdy miasto potrzebuje kasiory na nieprzewidziane wydatki - pojawiają się lotne drużyny z ciężarówkami, na które owe nadmiarowe, nielegalnie parkujące skuterynki są ładowane bez litości i jak popadnie... 

Właścicielom zostaje nabazgrana kredą na chodniku/asfalcie wiadomość - czyli numer rejestracyjny, oznaczający baaaardzo niemiłą wiadomość - konieczność poszukiwań na który to miejski parking policyjny nasz pojazd odholowano, i co gorsza - przymus rozstania się z wartością "opłaty manipulacyjnej" w dosyć łupieżczej wysokości. Jak widać na obrazku - rowerom raczej odpuszczają, bo jak znaleźć właściciela starego brzydkiego odrapańca? Nowe i ładne albo zarejestrowane w miejskim systemie - będą oczywiście odpowiednio skasowane

Niedawno dyrekcja Wendzarni - zdziwiona nieproporcjonalną do liczby sprzedanych naklejek ilością złomu zajmującego parkingi przeprowadziła akcję kontroli i wywózki nadmiarowych i nieujętych w ewidencji jednośladów... Powiem tak, w 20 minut z zapchanego parkingu zrobił się plac po którym hulał wicher a zespół Mazowsze mógł odtańczyć poloneza na 200 par. Pozostały jakieś niedobitki należące do praworządnych studentów pierwszego roku (którzy naklejkę wykupili albo dostali w gratisie od uczelni) oraz motor Młodocianego, który naklejki co prawda nie miał, ale był za duży żeby go załadować na pakę...
Świadomość, że za złe parkowanie obywatela auto/skuter zostanie odholowane i będzie je można odebrać ma swoje złe strony. W zeszłym tygodniu właściwie w odstępie jednego dnia zniknęło auto brata Nauczycielki Zheng oraz skuter mojego kolegi z klasy Kasena. Brat kupił nowiutkiego Lexusa i nie odebrał naklejki parkingowej bo mu wypadła podróż służbowa, więc auto stało pod domem Nauczycielki Zheng, na jej miejscu parkingowym. Było nieoznakowane identyfikatorem bloku, więc kiedy znikneło - sprawdzili odczyt z GPS. Auto kierowało się autostradą w stronę zbiorczego parkingu policyjnego, zatem sprawę olali zarówno właściciele auta, jak i policjanci na posterunku, gdzie udała się Nauczycielka Zheng. Brat spokojnie kontynuował peregrynacje. Gorzej, gdy wrócił i chciał autko zabrać do domu, okleić czym trzeba - i autka na parkingu nie znalazł... Moduł GPS został unieszkodliwiony, i szukaj teraz Lexusa na polu ryżowym... 
Kasen przeżył dokładnie to samo - zniknął mu motorek skądśtam, były rozjechane ślady kredowej wiadomości, więc sprawę olał i poczekał do wypłaty, aby skuterynkę odebrać z któregoś z rozlicznych karnych parkingów... A tu zonk. Do tej pory blade germańskie lico Kasena pokrywa się wściekłym szkrałatem, a w niebieskich oczętach zapalają się mordercze błyski - gdy tylko rozmowa zejdzie na "samochody, skutery i parkingi"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...